Statystyki

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj2647
mod_vvisit_counterWczoraj3199
mod_vvisit_counterW tygodniu14815
mod_vvisit_counterTydzień temu20363
mod_vvisit_counterW miesiącu17681
mod_vvisit_counterMiesiąc temu91432
mod_vvisit_counterRazem4746613

Online: 47
Twoje IP: 3.231.229.89
,
Dzisiaj mamy: Gru 06, 2019

19
Sty
2018
Nati pisze... cz.2 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Renata Miler   

Wszystkim, którzy polubili Zośkę, bohaterkę opowiadań Natalii Bernackiej z klasy IV c, polecamy kolejną zabawną historię pt. „Moje urodziny”.

Tych zaś, którzy opowieści o Zosi i jej rodzinie, jeszcze nie poznali, tym bardziej zachęcamy do weekendowej lektury!

 

2. Moje urodziny

 

Taaaak!! To był dzień, który pojawia się raz w roku! Czyli.... URODZINY!! I to nie byle jakie... BO MOJE!!! Ubrałam białą sukienkę, (nie cierpię sukienek) białe rajstopy (jeszcze gorzej) i zrobiłam sobie dwa warkoczyki. Mam złote włosy do ramion. Mama ma czarne włosy dłuższe niż ja i założyła czerwoną sukienkę do kolan. Tata jak zwykle ubrał garnitur. Pierwsi przyszli dziadkowie. Mieli 2 wielkie torebki i kwiaty. Podziękowałam i zajrzałam do torby. To była gra. Taka jaką chciałam! W drugiej były ciuchy... Po 10 minutach przyszła moja ciocia Miranda, wujek Robert i 4-letni kuzynek Jasiek. Jak zwykle spóźniona przyszła kolejna ciocia, ale tylko ciocia. Torby postawiłam w rogu pokoju. Było ich siedem!

 

Na stole był biały elegancki obrus, pełno misek, talerzy i półmisków. Mama jest naprawdę super! Usiedliśmy do stołu, oprócz Jaśka, który bawił się swoim żółtym samochodzikiem.

- Jasiu, chodź! Jest twoja ulubiona sałatka brokułowa! Zjedz trochę - powiedziała ciocia Miranda. Jasiek posłusznie wstał, ale zostawił swój żółty samochodzik na środku pokoju.

- Synkuu... ile razy mamy ci mówić, żebyś nie zostawiał zabawek na środku pokoju...?

- Oj, przestań Robert! Niech trzyma ten śliczny samochodzik gdzie chce!

- Ale Sabina... - (to imię mojej mamy) powiedział wujek.

- Przestań. A teraz wszyscy siadamy i jemy.

Jaś usiadł obok cioci i zaczął jeść rosół. Potem było spaghetti. Było pyszne! Mama znowu zrobiła je z sosem pomidorowym firmy ,,Pomidorowy ogród". Uwielbiam spaghetti bez mięsa!

-Pora na tort! - zawołała mama, która wcześniej poszła do kuchni.

- Patrykuuu... pomóż mi zanieść tort! - krzyknęła mama. Tata wstał i poszedł do kuchni. Ja za nim. Byłam ciekawa, jak wygląda tort. Był biały. Miał czekoladowy napis "8 URODZINKI ZOSI, 100 LAT!!!", dookoła pełno różowych i fioletowych lukrowanych różyczek i 2 samochodziki, również z lukru. Jeden czerwony, jeden żółty. Pewnie jeden był da mnie i drugi dla Jasia. Mama znalazła 8 świeczek. Idealnie! Były różnych kolorów, czerwone, niebieskie, żółte, zielone i fioletowe. Powtykałam je dookoła napisu. Pobiegłam do salonu i stanęłam na krześle. Mama zrobiła to samo, tyle że wyciąnęła aparat fotograficzny i zrobiła mi zdjęcie. Tata stanął w progu i szeroko się uśmiechnął. Nagle...

BACH!ZIUUU!

- Achhhh!!!! Nie mogę!! - krzyknął tata. Zauważyliśmy, że tort był na twarzy taty, na podłodze i na nowym ekskluzywnym szaro-białym dywanie. Okazało się, że tata potknął się o żółty samochodzik Jaśka.

 

Natalia Bernacka

 Pozostałe opowiadania w dziale "Nati pisze"